Abruzja jest coraz lepiej reprezentowanym regionem Włoch na półkach sklepów z winem i alkoholami. Warto zwrócić na nią uwagę, nie tylko ze względu na niską cenę i dużą dostępność.

Zapomniany region powraca do gry!

Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu o Abruzji w Polsce nie słyszał nikt lub prawie nikt. Prawdę mówiąc, w macierzystych Włoszech byłoby podobnie, gdyby nie seria skandali, jaką wywoływały wina tej apelacji, nagminnie mieszane z toskańskimi strunkami i sprzedawane pod banderolą Chianti oraz innych wpływowych DOCG. Ten położony w środkowo-wschodnich Włoszech region bardzo długo nie cieszył się poważaniem wśród znawców i koneserów wina. Dziś ten region to wciąż dwie zasadnicze apelacje – Montepulciano d’Abruzzo (czerwone) i Trebbiano d’abruzzo (białe). Obok nich, na coraz poważniejszego konkurenta wyrasta DOC Controguerra.

Dlaczego warto docenić Abruzję?

Warto Abruzji poświęcić trochę czasu, choćby z uwagi na dobry stosunek ceny do jakości. Na naszych stołach nobliwe wina rocznikowe, o bogatej przeszłości sięgającej dwóch dekad wstecz to raczej rzadkość. Wiele osób nie docenia win „codziennych”, a to duży błąd, bo stanowią przeważającą część win, które spożywamy. Tak właśnie jest z Abruzją.  Choć przepisy regulujące wyrób win jakościowych nie są w tym regionie szczególnie surowe, to jakość produkcji z Abruzzo nieustannie rośnie. Dzięki temu, za 30-40 złotych możemy kupić bardzo pijalne, codzienne wino, o indywidualnym charakterze, wyrazistym smaku, z pazurem.

Jak smakuje Abruzja?

Abruzja to nie Burgundia, wina z Abruzzo pijane są przeważnie młode, rzadko wykazują naprawdę dobry potencjał starzenia. Nie mniej, także wśród Montepulciano znajdziemy takie, które doskonale pasują do dań z dziczyzny. Czerwone wino z Abruzji jest niezwykle gęste, bardzo ciemne, a niektóre jego egzemplarze w kieliszku przypominają wręcz dżem czy marmoladę. Białe wina z regionu są lekkie, rześkie, przyjemnie owocowe z wyrazistą kwasowością. W przeciwieństwie do Montepulciano, Trebbiano niezbyt często dojrzewa w beczkach.

Montepulciano d’Abruzzo (czerwone wino)

W aromacie dominują ciemne owoce (i to raczej nie powinno być zaskoczeniem) – porzeczka, wiśnia, malina. Do tego dochodzą duże ilości nut ziemistych, dębowych. Producenci z Abruzji lubią przesadzać z dębem. Przykład? Montepulciano ze stajni Farnesse (cena około 50zł za butelkę).

W nosie lekko zadymione śliwki, pestki, trochę drewna. W ustach słodkawa wanilia gdzieś z tyłu wiśnia, może trochę malin. Pikantno-słodkawe, z przewagą beczki. Dobrze wyważone, stąd te dość intensywne aromaty drewna aż tak nie rażą.

Trebbiano d’Abruzzo (białe wino)

Białe Trebbiano to wina lekkie, gros z nich pozostawia wiele do życzenia, ale są wśród nich też egzemplarze warte uwagi. Dla zilustrowania, pozwolę sobie przywołać po raz kolejny przykład spod bandery Farnesse, tym razem Trebbiano:

W nosie bardzo brzoskwiniowo,super świeżo, rześko z dodatkiem gruszki. W ustach zbalansowana kwasowość, a w tle doszło jabłko. Bardzo przyjemne wino z delikatnym cukrem resztkowym.

Nie tylko DOC

Producenci z Abruzji lubią eksperymenty. Często eksperymenty te wykluczają ich wina z klasyfikacji DOCG, choćby z uwagi na użyte rodzaje winogron czy techniki winifikacji. Dość dobrze na glebach Abruzzo rośnie Sangiovese, Peccorino, francuskie odmiany winogron (Merlot, Chardonnay) czy inne włoskie klasyki (Malvasia, Pinot Grigio). Wszystkie wina z tych odmian klasyfikowane są jako IGT. Warto poszukać ich na półce, również z uwagi na ciekawy smak i niską cenę.

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ