Powiedz mi co pijesz, a powiem ci na kogo głosujesz.

Nowy rok warto zacząć od kontrowersji, a nic tak bardzo nie podgrzewa emocji jak polityka. Co ma polityka do alkoholu, o którym przeważnie piszę? Otóż, bardzo dużo. Nie chodzi wcale o ustawy anty-alkohole czy prohibicje, a o zależność między twoim ulubionym alkoholem, a twoimi… poglądami politycznymi. Niedorzeczne? Być może, ale i tak zostało to zbadane.

Twój drink cię zdradził

Badanie preferencji światopoglądowych amerykanów przeprowadzone przez SurveyMonkey pokazało kilka niezwykle ciekawych zależności.Lubisz pić kieliszek za kieliszkiem? Jesteś zwolnnikiem twardego prawa imigracyjnego. Jeśli w tym kieliszku najczęściej znajduje się tequila, dodatkowo jesteś zwolennikiem regulacji dostępu do broni. Bardzo logiczne, prawda? Tak samo logiczne, jak to, że  ci, którzy popierają małżeństwa jednopłciowe znacznie częściej wybierają wino.

Także to, jak i kiedy pijesz ma jak najbardziej polityczne konotacje.  Ci, którzy upijają się szybciej znacznie częściej są zwolennikami aborcji, a ci, którzy piją z samego rana to  sympatycy demokratów, w przeciwieństwie do tych, którzy piją zawsze, gdy są szczęśliwi – to domena republikanów, podobnie zresztą ja zamiłowanie do mocniejszych alkoholi.

Trzeźwa interpretacja

Wszystko to daje się w gruncie rzeczy zinterpretować –  republikańskie stany słyną z produkcji burbonu i whiskey, które to trunki, pite kieliszek za kieliszkiem są często wskaźnikiem nadużywania alkoholu typowym dla mniej zurbanizowanych rejonów USA. Wino to napój bogatych, wykształconych z wielkich miast, którzy dużo częściej głosują na Demokratów i znacznie częściej są światopoglądowo liberalni…

I tak można by jeszcze długo, ale bardzo naciągane tłumaczenie – po pierwsze, dlatego, że różnice między poszczególnymi grupami respondentów (demokratów i republikanów) nie są wielkie – często kilku procentowe. Po drugie, dlatego, że  omawiany sondaż za pomocą internetowego narzędzia survey monkey zamówił serwis buzzfeed, który na co dzień zajmuje się nie analizami politycznymi. W ramce obok omawianego artykułu pojawia się zwiastun materiału o kobiecie, która miała orgazm przez kilka godzin i wylądowała finalnie na pogotowiu – niech to wystarczy za komentarz.

Jack dla konserwy, Jamson dla lewactwa

Nie co bardziej wiarygodne badanie preferencji wykonała firma Nation Media Reaserch. Z przytaczanego raportu Politics of Wine & Liquor brands wynika, że najbardziej republikańskimi napitkami są wina od takich winnych potentatów jak Kendall Jackson czy Robert Mondavi, wśród mocniejszych trunków zdecydowanie przoduje Burbon i whiskey. To tej stronie politycznego spektrum pojawiają się Jim Beam, Jack Daniel’s, Crown Royal, Maker’s Mark, a oprócz tego, także kilka znanych likierów.

Demokracji czują zaś przywiązanie w pierwszej kolejności do wódek i tequilli. Wśród dominujących marek w ich politycznym obozie znalazły się Absolut, Grey Goose, oraz Jose Cuervo, Sauza i Patron, wyjątek stanowi jedna irlandzka whiskey – Jamson. Oprócz tego sporo win – zarówno budżetowych (Barefood, Carlo Rossi, Sutter Home, Gallo) jak i ekskluzywnych marek szampana oraz wyrobów z najlepszych rodzimych winnic.

Co z tego wszystkiego wynika? W gruncie rzeczy, nie wiele. Trudno tak niszowe badania uznać za reprezentatywne, czy wskazujące jakiś ogólny trend. Nie sposób także przełożyć tych wyników na nasz rodzimy grunt, więc spokojnie – nadal możecie pić Carlo Rossi i głosować na Korwina-mikke.

fot.Ryan Opaz 28
fot.Ryan Opaz 28

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ