O słówku „witam” w e-mailach.

Znawcy języka pomstują na swojskie „witam” w nagłówkach maila z dwóch powodów. Po pierwsze, powitać można tylko w miejscu, którego jesteśmy gospodarzami, właścicielami itp.  Po drugie, forma „witam” jest znacznie mniej formalna od klasycznego „Szanowny Panie/Szanowna Pani” lub „Szanowni Państwo”. Rozważny zatem sensowność takiej argumentacji, bo uważam, że sprawa nie jest wcale oczywista.

Witać może tylko gospodarz?

Przykład: Witam w moich skromnych progach, Witajcie mili goście  itp.

A zatem,  nie będąc gospodarzami „w” cudzym mailu nie możemy nikogo w nim witać. To tak, jakby napisać list do naszego znajomego w innym mieście. Znajomy otwiera list i czyta: „Witaj”. Ale kto go wita? my go witamy? Gdzie? W jego mieszkaniu?

Argument zdaje się być zasadny, ale tylko z pozoru. Mail odbieramy na skrzynce pocztowej siedząc w dowolnym miejscu na globie, nie chodzi tu, więc raczej o miejsce, w którym list czytamy. W Internecie kategoria przestrzeni wymyka się znanym nam analogiom. Widzę istotną różnice w powitaniu kogoś w przestrzeni wirtualnej, a realnej.

Dawnej, gdy czaty pełniły rolę portali społecznościowych użytkownik zakładał tzw. Pokój i zapraszał do niego rozmówców, witając ich na czacie. Czy był tam gospodarzem? Oczywiście, nie. Nie decydował o większości funkcji, opcji, nawet o przebiegu czatu. Fizycznie przestrzeń w której odbywał się czat nie istniała, chyba, że za takową uznamy przestrzeń serwera. Wtedy również użytkownicy czata mogą być na nim tylko gośćmi. Intuicyjnie jednak przenieśliśmy do świata wirtualnego swojskie „witam”, gdy ktoś dołącza się do rozmowy, gry, grupy dyskusyjnej itp.

Zobacz też: 5 największych nietaktów jakie pewnie popełniasz 

Czy fora internetowe należą do kogoś? Do tego kto zakłada temat? Do moderatora? Operatora forum? Admina? Trudno jednoznacznie wskazać, kto jest gospodarzem takiej przestrzeni – to samo dotyczy maili.

Wysyłać list nie wysyłamy już materialnego nośnika, który dociera do konkretnego, rzeczywistego miejsca. Mail jest zadzierzgnięciem dialogu, odbywającego się poza granicami naszego czy cudzego „gospodarzenia”.

Oczywiście, w świecie realnym także nie zawsze jesteśmy gospodarzami – witamy na konferencji, którą organizujemy, bankiecie firmowym naszej firmy itp. Jednak tytuł do tego, by móc kogokolwiek powitać jest w tym wypadku znacznie silniejszy – Zajmujemy przestrzeń, wynajmujemy ją, posiadamy tytuł do jej zajmowania. W Internecie kategoria przestrzeni znika. Nie ma tu gospodarzy i gości w klasycznym znaczeniu, na pewno nie w korespondencji mailowej. O takiej przestrzeni, przez pewną analogie można by mówić w odniesieniu do stron internetowych.

Oczywiście, strona internetowa także każdorazowo pojawia się „na” twoim komputerze i serwerze hostingowym.

Tak samo mail, który w tym samym czasie jest u ciebie, na serwerze mailowym usługodawcy i u odbiorcy. Przestrzeń tą posiada nadawca, odbiorca i żaden z nich jednocześnie. Mail wychodzi z serwera twojej poczty i będzie na niej niezależnie od tego kiedy i czy w ogóle odbiorca odbierze list lub na niego odpowie. I odwrotnie – odpowiedź będzie u odbiorcy, nie zależnie od tego, czy ją wyświetlisz czy nie.

Szanowna Pani Misia12

Savoir-vivre w korespondencji mailowej nakazuje zachowanie form grzecznościowych, dzięki którym okazujemy szacunek temu, do kogo piszemy. Jeśli to kobieta – list zaczynamy od Szanowna pani, jeśli mężczyzna – Szanowny panie, a gdy nie wiemy, kto będzie odbiorcą (bo piszemy do firmy, instytucji, organizacji) Szanowni państwo. Wtedy też każdorazowo list kończymy frazą „Z wyrazami szacunku”.

Rozumiem tych, którzy pomstują, gdy ktoś zamienia formę wyrażającą szacunek na (ich zdaniem) językowo niepoprawne „Witam”.

Także i w tym przypadku kwestia poprawności swojskiego „witam” nie jest tak oczywista.

Często zdarza się, że po drugiej stronie monitora siedzi Kasia12@buziaczek.pl. Czy pisanie do niej per „Szanowna pani” nie jest niczym innym, jak tylko bufonadą? W tradycyjnej korespondencji problem ten występował sporadycznie. Nie potrafię wyobrazić sobie wiele sytuacji, w których musielibyśmy zwracać się listownie do dzieci, nie wiedząc, że są dziećmi. W Internecie takie przypadki nie należą do rzadkości.

Czy to zgodne z normami Savoir-vivre? Oczywiście, nie. Tyle, tylko, że etykieta dotycząca Internetu wywodzi się wprost z etykiety życia codziennego. Ot, po prostu używając analogii, traktujemy sferę wirtualną w takim sam sposób, jak świat realny. Moim zdaniem to błąd.

Dodatkowo, normą nadrzędną wobec zasad Savoir vivre pozostaje i tak zdrowy rozsądek oraz empatia. Zdarza się więc, że, na przykład w biznesie, niektórzy rezygnują z norm etykietach, na rzecz luźniejszego zachowania. Ma to miejsce przeważnie wtedy, gdy nasz partner/partnerka biznesowa sama takich norm nie zna, bądź ich nie przestrzega. Klasyczną sytuacją tego typu są spotkania pomiędzy ludźmi z odmiennych kultur.

W takiej sytuacji, to zdrowy rozsądek dyktuje nam normy, na przykład zachowania się podczas posiłku w gronie chociażby Japończyków.

Przeczytaj: Napiwki.Co komu i za co?

Oczywiście, nie zachęcam do tego, by zastąpić savoir vivre nieokrzesaną spontanicznością, nie mniej, warto zdawać sobie sprawę, że ich obowiązywanie nie jest bezwzględne i czasem mogą one wchodzić w kolizję z innymi normami.

Kiedy, więc zrezygnowałbym z używania formy Szanowny pan/pani? W sytuacjach, gdy oczywistym jest, że piszemy do osoby bardzo młodej, charakter korespondencji jest mocno nie formalny, rozmówce może zrazić poziom naszego formalizmu – nie jest to oczywiście rada, której udzieli wam znawca savoir vivre, ale mój prywatny punkt widzenia.

Na koniec pozostawiłem jeszcze jeden, moim zdaniem najważniejszy argument. Normy Savoir vivre obowiązują jedynie wtedy, gdy istnieje ogólna zgoda na ich stosowanie. Niektóre z nich zanikają – na przykład całowanie kobiet w rękę. Należy przypuszczać, że wkrótce spór o nieszczęsne „witam” w nagłówku maila także odejdzie do przeszłości, bo nie wiele będzie osób gotowych bronić form bardziej stosownej korespondencji.

fot. Dona Benjamin

 

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ