Jest wiele rzeczy, którymi można się kierować przy wyborze ulubionego piwa czy wina – smak, cena, reklama. Producenci wabią klientów szeregiem rzeczy, które ich zdaniem mają pozytywnie wyróżniać produkt. O to pięć rzeczy na które nie warto zwracać szczególnej uwagi wybierając wino, piwo, czy każdy inny alkohol.

Butelka

Banalna obserwacja, potwierdzona przysłowiem mówi nie oceniaj książki po okładce. A co to oznacza w przypadku alkoholu? Im bardziej interesujące opakowanie, tym mniej interesująca zawartość. Zauważcie, że butelki poszczególnych win francuskich w ramach jednej apelacji mogą różnić się tylko nazwą. Nie znajdziecie tu butelek w kształcie krzewu winogrona, piramidy, amfory itp. Po pierwsze, dlatego, że regulują to przepisy, po drugie, dlatego, że to ekonomicznie nie efektywne. Butelki w takim kształcie są zwyczajnie drogie, a ponadto, wymagają odpowiedniego dostosowania linki produkcyjnej. Za wszystko to, finalnie płaci konsument.

Zobacz: Domowy minibar – wyposażenie

Kupując wino, brandy czy inny alkohol unikaj też butelek z matowego szkła. Jeśli producent ma się czym pochwalić, nie będzie tego ukrywał. Radzę także unikać butelek białych i piwa w zielonym szkle. Jeśli chcecie się przekonać dlaczego, warto wystawić taką butelkę na kilka godzin słonecznego promieniowania.

Reasumując, im bardziej typowa i mniej wyróżniająca się butelka, tym lepiej.

Rok założenia, tradycyjna receptura

To choroba przede wszystkim browarów. Piwostrzelec do dziś chwali się rokiem założenia…. W 1995. Inne przykłady nie są już tak komiczne, choć dają równie sporo do myślenia. Jakie znaczenie ma fakt, że dany browar został założony w XVII wieku? Żadne. Dziś nie tylko trudno odtworzyć dawne technologie browarnicze, ale również składniki – dawny jęczmień, chmiel, wodę. Sposób produkcji piwa rodem z Pierwszej Rzeczpospolitej też pozostawia wiele do życzenia. Wszystko to sprawia, że także tradycyjna receptura danego trunku jest dla nas zwyczajnie niedostępna. Zresztą, przecięty konsument nie był by wstanie wypić wielu tak zwanych „tradycyjnych piw”.Wszak nasz gust także ulega przeobrażeniom.

Podobnie jeśli chodzi o wino. Szczepy drożdży, odmiany winogron, techniki winifikacji – wszystko to diametralnie zmieniło się przez stulecia. Tak więc,w wielu przypadkach tradycja nie może być żadnym gwarantem jakości. Rozmawiając o sprzedawaniu tradycji lubię przywoływać przykład Chilijskiej marki Cono Sur, której motto brzmi: „No family trees, no dusty bottles, just quality wine” ( żadnych drzew genealogicznych, żadnych zakurzonych butelek, tylko dobrej jakości wino)

Wesoła gawęda

Jeśli na etykiecie nie mamy wzmianki o tradycji, to duża szansa, że pojawi się tam ciekawa gawęda o źródlanej, krystalicznie czystej wodzie, naturalnych składnikach, walce producenta, o to by stworzyć produkt doskonały. Patrzcie na to podejrzliwe szczególnie, jeśli na etykiecie jest wszystko z wyjątkiem informacji o producencie, temperaturze serwowanie, czy miejscu butelkowania.

Bio-eko-organic

Żywność ekologiczna jest w modzie. Pod szyldem fałszywie rozumianej ekologii można sprzedać wszystko. Przykład? Piwa z browaru Ciechan. W sklepie z ekologiczną żywnością kosztować będą nawet dwukrotnie więcej niż w zwykłym spożywczym. Co w nich takiego ekologicznego? Nie mam pojęcia. W przeciwieństwie do wielu innych produktów żywnościowych, alkohol „ekologiczny” nie ma żadnych szczególnych zalet ani smakowych, ani zdrowotnych. No chyba, że jesteście uczuleni na siarczyny, wtedy wina organiczne to dobry wybór.

Zobacz też: Te przeklęte siarczyny!

Oznaczenia bez znaczenia

Często producent stara się podnieść rangę swojego produktu stosując oznaczenia wskazujące na wiek alkoholu. W przypadku koniaków, whisky, wina oznaczenie wieku to kwestia regulowana przepisami prawa. 10 lat dla blended whisky oznacza, że najmłodszy składnik mieszanki ma na karku dwie dekady, w przypadku wina liczy się rok zbioru winogron. Osobne oznaczenie wieku stosuje się też na koniakach (VOP, VS, VSOP, XO). Niestety, w wieku przypadkach trafimy na deklaracje zupełnie bez pokrycia. Przykładem niech będzie francuskie Grand Vin, które umieszczone na etykiecie nic nie oznacza. Podobnie z wszystkimi specjalnymi selekcjami, formułkami typu „oaked aged” itp. Najlepiej więc byłoby poznać podstawy oznaczenia alkoholu. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Po pierwsze, wiele krajów stosuje własną nomenklaturę, często różną w obrębie różnych apelacji Solera Gran Reserva na butelce Sherry oznacza 10- letni (minium) proces dojrzewnia. Grand Reserva na butelce wina Rioja wskazuje na wino o połowę młodsze. Dodatkowo, samo określenie Reserve w przypadku Szampana będzie oznaczać jeszcze coś innego, a na butelce Chilijskiego czy Amerykańskiego wina nie będzie mieć właściwie żadnego znaczenia. Stąd też do wszystkich oznaczać warto podchodzić z dużą (nomen omen) rezerwą i podejrzliwością.

Oczywiście, od każdej reguły są wyjątki.Powyższe wskazówki mają na celu jedynie ułatwić zakupy wszystkim tym, którzy o winie, piwie czy innym alkoholu nie mają praktycznie pojęcia. Wstępna selekcja w oparciu o powyższe rady pomoże wam zaoszczędzić nie co czasu i, mam nadzieje, także pieniędzy.

fot. MarcusRoberts
fot. Marcus Roberts

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ