Najsłynniejszy wermut świata podobno nie będzie już wermutem. Co z tego wynika?

Koniec słynnej marki?

Z uwagi na prawo, do popularnego wermutu nie będzie już dolewany destylat. Przynajmniej w Polsce. Wynika to z przepisów prawa podatkowego, które w naszym kraju odróżniają wino i napoje na bazie wina z dodatkiem destylatów. Te drugie, do których należą wermuty obłożone są wyższą akcyzą. Na potrzeby dość chłonnego Polskiego rynku producent Martini zdecydował się, więc na zmianę receptury. Chodzi oczywiście o pieniądze. Zarobić na wermucie można, bowiem bardzo prosto.

Co to jest Wermut?

Wino, w przeciwieństwie do napojów na bazie wina to nic innego, jak świeżo wyciśnięty i przefermentowany sok z winogron „przerobowych” (w większości przypadków vitis vinifera). Jeśli producentowi wolno cokolwiek do wina dodać, a nie w każdym kraju przepisy na to pozwalają, może to być jedynie syrop gronowy, który zwiększa ekstrakt lub słodycz trunku. I właściwie na tym lista dodatków się kończy. Wyjątek stanowią wina wzmacniane.

Czysty alkohol stosuje się do zatrzymania fermentacji w tak zwanych winach fortyfikowanych (wzmacnianych). Należą do nich, na przykład Porto czy Sherry. Jednak wina tego rodzaju również nie wolno dodawać sztucznych polepszaczy – przypraw, ziół, itp. Wermut to więc osobna grupa napojów, które zaprawia się mieszanką ziół i korzeni, oraz destylatu dla przerwania procesu fermentacji.

Omawiane Martini nie ma nic wspólnego z ulubionym Martini bonda. Zobacz dlaczego!

 

Jak (kreatywnie) unikać akcyzy?

Kazus grupy Bacardi – Martini nie jest ani pierwszą ani ostatnią próbą obchodzenia przepisów prawa przez wytwórców alkoholu. Najczęściej, by zaoszczędzić na podatku, producenci zwiększą wydajność, zmniejszając jakość wykorzystywanych surowców. W browarach na przykład, odbywa się to przez zwiększenie ilości surowców niesłodowanych (gryz kukurydziany, syrop glukozowy itp.). Akcyza, bowiem płacona jest od początkowego ekstraktu piwa, a nie zaś od końcowej zawartości alkoholu. Jeśli więc browar z 12% ekstraktu uzyska nie pięcio, a sześcioprocentowe piwo, zwyczajnie zarobi.

Inaczej w przypadku wódki, gdzie liczy się finalna zawartość etanolu, stąd producenci po prostu ją obniżają, unikając słowa „wódka” na etykiecie. Napój poniżej 37,5 procent alkoholu nie jest bowiem wódką. Zazwyczaj wystarczy więc zmiana receptury, tak by napój klasyfikowany był jako coś, czym być nie powinien – napój spirytusowy zamiast wódki, napój piwny z sokiem, zamiast cydru itd.

Zobacz też: z czym pić Martini?

Dlaczego Martini zmienia recepturę?

Ponadto, dolewanie gotowego alkoholu do jakiegokolwiek produktu jest zwyczajnie kosztowne, bo producent musi odprowadzić od niego akcyzę, zanim wleje go do kadzi. Oznacza to, że zwyczajnie tańszym jest podniesienie mocy wermutu o jeden procent na drodze fermentacji alkoholowe niż przez dolanie do niego spirytusu. Nie są to oczywiście koszty zaporowe, co dobrze pokazują przykłady konkurencyjnych wobec Martini marek, czy innych napojów wzmacnianych w ten sam sposób.

Czy taka zmiana wpłynie na smak kultowego Wermutu? Nie sądzę. Nawet jeśli klasyfikacja podatkowa twierdzi inaczej, o wermucie nie decyduje kilka procent dodanego destylatu, a zestaw przypraw i ziół użytych do jego produkcji. Wszak nie każde wzmacniane wino, co już pokazałem, jest wermutem. Ponadto, należy uczciwie powiedzieć, że na rynku nie brakuje znacznie ciekawszych i lepszych od martini wermutów.

fot. erin m /flickr.com

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ