Tradycyjne alkohole są już passe. Przygotujcie się na koktajle z kaczym tłuszczem, bekonem i marihuaną.

Co to jest infuzja?

Ostatnimi czasy, z uwagi na moją profesję, spędzam sporo czasu w towarzystwie barmanów. Niemal każdy z nich przyznaje, że infuzje królują za barem niczym jarmuż w hipsterskich barach. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, trend musiał do nas przyjść z zachodu. Amerykańscy barmani wpadli na genialny pomysł maczania owoców, ziół, warzyw i innych składników w alkoholu. Polscy dziadkowie nazywali to do tej pory nalewką, ale nikt nie wpadł na pomysł, by robić z tego drinki. I tak w skrócie można opisać różnicę między tworzeniem infuzji, a domowym wyrobem nalewek. Zasada działania jest dokładnie taka sama, różny jest jednak poziom kreatywności.

Zobacz też: Drinki z whisky – zapomnij o coli

Fat washing

Wymywanie tłuszczem to jedna z tych technik, których was dziadek nigdy nie stosował do robienia swoich ziołowych nalewek. A szkoda, bo naprawdę warto. Tłuszcz doskonale oddaje własny aromat i podbija smak alkoholu. Fat washing to przygotowywanie nalewek na tłuszczu – roślinnym lub zwierzęcym. Gdy olej czy smalec oddadzą swój aromat, nalewkę należy zamrozić. Tłuszcz skrzepnie, pozostawiając warstwę alkoholu pod spodem. Do eksperymentów tego typu użyć można kaczego smalcu, tłuszczu spod bekonu albo nierafinowanych olei roślinnych. Choć brzmi obrzydliwie, infuzje udają się nad wyraz dobrze.

Infuzja z wartością dodaną

O tym, że z marihuanę dodać można do wszystkiego wie niemal każdy rozgarnięty amator zioła. Od czasu, gdy w kilku stanach USA stała się ona legalna, mamy do czynienia z prawdziwym boomem na barowe eksperymenty z tą używką. Ganja

infuzować cudownym ziołem można każdy alkohol, na przykład drogą whisky. Trawka oddaje do alkoholu nie tylko aromat, ale także swoje “właściwości”. Oczywiście, musicie wierzyć na słowo, bo w Polsce takie zabawy są nielegalne ;).

Jak się do tego zabrać?

Oczywiście, infuzje z powodzeniem wzbogacą także nasz domowy bar. Rum warto łączyć z kokosem lub tłuszczem kokosowym. Dobrze sprawdzi się też kakao czy wanilia. Ta ostatnia wzbogaci smak whisky czy brandy. Najciekawsze połączenia otrzymamy infuzując alkohol tłoczonym na zimno olejem z orzechów (np. włoskich). Ważne, by po skończonym procesie starannie przefiltrować nasz alkohol. Do gotowych infuzji nie dodajemy cukru, soków owocowych, wody czy innych dodatków.

Pięć powodów, dla których warto spróbować domowych infuzji

  1. Infuzja potrafi diametralnie zmienić aromat nawet kiepskiego alkoholu,
  2. klasyczne drinki z dodatkiem infuzowanego alkoholu zyskują zupełnie nowy smak,
  3. infuzje dają nieskończone możliwości i pole do popisu,
  4. w przeciwieństwie do nalewek, infuzja nie musi być ani mocno słodka, ani mocno rozcieńczona by być smaczna,
  5. Tanim kosztem możesz stworzyć wyśmienite alkohole smakowe.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ