Udowodniono, że życie w bałaganie dezorganizuje pracę, odbiera radość z życia, dekoncentruje i zwiększa poziom stresu. Oczywiście każdy z z nas ma inne podejście do utrzymania czystości w domu. Są wśród nas tacy, którzy odczuwają wręcz wewnętrzny przymus, aby każdą rzecz perfekcyjnie ułożyć na miejscu – inaczej nie mogą zasnąć. Są tacy, którzy nie potrafią normalnie funkcjonować w idealnie uporządkowanej przestrzeni i preferują tzw. twórczy bałagan. Porozrzucane na biurku dokumenty, kubek po herbacie, kilka połamanych ołówków i papierki po cukierkach – twierdzą, że w takim otoczeniu ich mózg pracuje lepiej .

Możliwe, że jest tak faktycznie, lecz przyznajmy sami, że te kilka porozrzucanych przedmiotów to nie ten bałagan, którego nie lubimy. Ten bałagan, który zasługuje na swoje miano, to brudne podłogi, zakurzone półki, nieumyte od wczoraj naczynia w zlewie, lepiący się blat i szare firanki. Nawet samo czytanie o tym zniechęca. Takiego brudu nie toleruje nikt z nas. Nie bez kozery książki i programy, dotyczące skutecznego sprzątania cieszą się tak szaloną popularnością. Pragniemy, aby wokół nas było czysto i to najchętniej czysto bez dużego wysiłku. Wielu z nas przyznaje jednak, że sprawia im to trudność.

Okazuje się, że skuteczne sprzątanie jest pewnego rodzaju nawykiem i w taki sposób powinniśmy do niego podchodzić. Gdy przyzwyczaimy swój mózg do automatycznego reagowania, nie musimy już o tym pamiętać, to robi się samo. Nawyk sprzątania najlepiej wypracować już w dzieciństwie, bo jest oczywistym, że wieku dorosłym wszystko przychodzi trudniej.

Dlatego, jeśli pragniemy, aby nasze dziecko, było szczęśliwszym człowiekiem, nauczmy je nawyku sprzątania.

Jak to zrobić w sposób skuteczny?

Pomysły są różne. Niektórzy rodzice stosują kary za nieposprzątane po zabawie klocki czy puzzle. Inni wolą nagradzać dziecko za odkładanie zabawek na swoje miejsce. Czasem nie obywa się bez krzyków i nerwowych sytuacji, bo temat sprzątania zawsze wzbudza wiele emocji. Jest jednak sposób prostszy i mniej stresujący, zarówno z punktu widzenia rodzica, a jak i przede wszystkim – naszej pociechy.

Dajmy dziecku przykład swoim własnym zachowaniem. Bo kiedy dziecko widzi, że rodzic stara się utrzymać wokół sobie czystość, że jest to dla niego priorytetem, że cieszy go poukładany świat wokół – ono będzie podświadomie robić to samo. Bo dzieci bardzo chcą nas – rodziców, zadowolić. Imponujemy im, więc starają się nas naśladować i są wstanie zrobić wiele, aby być tacy jak mama i tata. Pamiętajmy jednak, że ten mechanizm działa tylko do pewnego wieku. Wykorzystajmy swoją szansę, dopóki mamy w domu przedszkolaka. Jeśli będziemy oczekiwać od nastolatka, że posłusznie zacznie naśladować tatusia w mopowaniu podłogi, możemy się przeliczyć. Dlatego pracę z dzieckiem zacznijmy jak najwcześniej. Nie jest to trudne, wystarczy pamiętać, by w jak najwięcej domowych czynności angażować malucha. Kiedy zmywasz naczynia, pozwól smykowi na umycie kubeczka po herbacie i talerzyka po kanapce. Z tym sobie na pewno poradzi, a ty w tym czasie wyszorujesz patelnię. Wspólnie można zrobić małą przepierkę i powiesić pranie. Maluch chętnie pomoże też w dobieraniu skarpetek w pary. Może nawet poodkurzać. Warto też, by uczestniczył w myciu auta lub trzepaniu dywanów. Większość z tych czynności sprawi mu frajdę, bo będzie je traktować jak wspólną, wspaniałą zabawę z mamą lub tatą.

Drugim czynnikiem, warunkującym powodzenie planu, jest uważne przyjrzenie się własnym nawykom. Kiedy dziecko widzi, że mama zawsze chowa papiery z pracy do szuflady i nakrywa ładnie stół czystą zastawą, kiedy widzi, że tata od razu ściera plamę po kawie z podłogi i myje okna bez konieczności ciągłego przypominania, w sposób naturalny będzie postępować podobnie. Miłym dodatkiem do pracy dziecka niech będą własne gadżety – rękawice, ściereczka, pachnący płyn domowej roboty z dodatkiem olejku cytrynowego. Tak zaopatrzone chętnie zabierze się za ułożenie książeczek na półce czy wyszorowanie akwarium chomikowi.

Wykształcenie odpowiedniego nawyku to prosta droga do sukcesu. Może wymagająca trochę samozaparcia, cierpliwości i konieczności dokończenia niektórych prac po dziecku, ale skuteczna i niewyboista. Tylko jedna istotna sprawa – nie krytykujmy malucha po wykonaniu zadania. To może zepsuć cały efekt wychowawczy i wręcz zniechęcić dziecko do pracy. Za to perspektywa otrzymania pochwały, a po spacerze z mamą i tatą, radość z powrotu do wysprzątanego własnymi rączkami, pachnącego domu, gwarantuje powodzenie. A o to przecież nam chodzi…

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here